Gattner

Tak to moje nazwisko. To także nazwa mojej marki. A jak się to wszystko zaczęło, zapytacie?
Otóż wszystko „przez” dzieci, choć może właśnie DZIĘKI 
nim 😉 

Jako młoda mama, oczekując na drugie dziecko, poznałam chusty do noszenia dzieci. Zakochałam się w nich od pierwszego „motania”. Uratowały mnie i  moje macierzyństwo. Mogłam nosić maleńkiego synka, jednocześnie będąc z dwuletnią córeczką i mając dla niej wolne ręce. Mogłam zjeść śniadanie i wypić ciepłą kawę. Serio!

Później pojawił się drugi synek, moje trzecie dziecko. I także nosiłam go w chuście, no bo jakże inaczej. I paradoksalnie, jako wielodzietna mama, zaczęłam w wolnym czasie szyć. Najpierw uszyłam swoją pierwszą, niedoskonałą w moich oczach nerkę, ze skrawków tkanin chustowych.

Okazała się idealna na spacery z dziećmi, zwłaszcza na spacery z chustą.

I jak to w życiu bywa, uszyłam kolejną dla koleżanki, potem jeszcze jedną, i jeszcze jedną… Spodobały się te moje nereczki. Powstawały kolejne drobne projekty, breloczki, zawieszki do smoczków. Wykorzystywałam każdy, nawet maleńki skraweczek tkaniny. Pewnej zimy, pamiętam jak dziś, szłam na spacer z najmłodszym i jakoś nie mogłam sobie poradzić z nerką, zimową kurtką i dzieckiem w chuście. Zaprojektowałam więc, swoją autorską, jedyną taką na świecie TOREBKONERKĘ. 

Stworzyłam ją od zera, rysując próbny wykrój na starej gazecie. Spełniała wszystkie moje oczekiwania, kiedy chciałam nosić na biodrach, jak nerkę, nosiłam. Kiedy chciałam nosić jako torebkę, dwa ruchy zmieniały ją w wygodną torebkę przewieszoną przez ramię. Pokazałam ją innym mamom i zakochały się w niej. 

Tak właśnie powstają moje projekty, w stu procentach stworzone samodzielnie przeze mnie, często wymyślone z potrzeby chwili. Zaczęłam łączyć skrawki chust ze skórą naturalną, tworząc wyjątkowe nerki, torebki. Każda rzecz, która wychodzi z mojej pracowni, jest jedyna w świecie. Nie ma dokładnie drugiej takiej samej! Dbam o każdy szczegół, ważna jest dla mnie jakość i funkcjonalność każdego projektu. 

Doświadczenie w pracy jako doradca noszenia dzieci, dało mi solidne podstawy do tego aby zaprojektować i stworzyć własne nosidło ergonomiczne. Wiem, co jest najważniejsze w dobrym nosidle, jaką pozycję powinno mieć dziecko, co jest istotne dla wygody rodzica. Idę trochę pod prąd, twardo broniąc swoich przekonań, że dobre nosidło nie musi mieć dużo skomplikowanych regulacji. Dobrze dobrane nosidło, wystarcza zwykle na cały okres noszenia dziecka. Takie są właśnie moje nosidła hybrydowe, proste, piękne, wygodne i nieskomplikowane w użytkowaniu. 

Moje projekty wykonywane są w stu procentach ręcznie, w niewielkiej pracowni we Wrocławiu. Kupuję większość niezbędnych rzeczy do ich produkcji u lokalnych dostawców.

Wykorzystuję każdy najmniejszy nawet skrawek tkanin czy skór.

„Nie wyrzucaj, wykorzystaj” wołają moje dzieci, więc uczę się od najmłodszych! 😉

A tak serio, to odkrywam ile można fajnych projektów stworzyć prawie z niczego. W ten sposób mogę przysłużyć się środowisku. Nie mówię już o segregowaniu śmieci, czy wykorzystywaniu do wysyłek kartonów z recyklingu, bo to dla mnie oczywistość. 

Jest mi niezmiernie miło, że jesteście tutaj ze mną! Dziękuję!